Czy powinieneś udostępnić swój kurs online za darmo

Czy udostępniać swój kurs online za darmo?

Data publikacji 28 lutego 2019 autor Dawid Tumiński

Jak to za darmo?

Tyle się napracowałem, ponagrywałem, podopieszczałem, a teraz miałbym
udostępnić swój kurs online za darmo?

Nie robię tego przecież dla przyjemności (no, nie tylko). Chcę na tym coś zarobić.

Jeśli takimi myślami zareagowałeś na tytuł tego wpisu, to nie jesteś sam. Myśl, że miałbym swój kurs oddać za darmo mnie też kiedyś oburzała.

Ale w tym szaleństwie jest metoda.

ale-w-tym-szalenstwie-jest-metoda

Jest kilka okoliczności usprawiedliwiających taką decyzję i kilka argumentów, których zrozumienie pozwoli ci, jako twórcy kursów, odnosić większe sukcesy w dłuższej perspektywie.

Pokusa natychmiastowego zarobku na swojej pracy jest z jednej strony bardzo silna, a z drugiej oczywista, przecież nikt nie chce pracować za darmo!

Dlaczego zatem ktokolwiek miałby udostępniać swój kurs online za darmo?

Ale żeby odnieść sukces jako twórca kursów online musisz wejść w rolę nie instruktora, a ucznia.

Zadaj sobie jedno pytanie:

Czy ja bym ten kurs kupił?

A potem spróbuj na nie uczciwie i bez emocji odpowiedzieć.

Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z tworzeniem kursów online, nie masz kanału na Youtube, nie masz fanpage’a na Fejsie, którego polubiło 10k ludzi, nie masz bazy klientów offline, to masz jeden zasadniczy problem.

Nikt cię nie zna.

nikt-cie-nie-zna

A jeśli cię nie zna, to nie może ci zaufać.

Z kolei bez zaufania, nikt od ciebie niczego nie kupi.

Najłatwiej pozyskać zaufanie potencjalnych studentów poprzez likwidowanie barier między tobą a nimi.

Najpierw musisz pokazać:

  • kim jesteś, co oferujesz i dlaczego to oferujesz
  • i co mogą twoi studenci zyskać ucząc się od ciebie.

Dopiero później (dużo później) możesz oczekiwać zwrotu z tej inwestycji.

Bo, choć może to tak z pozoru nie wyglądać, udostępnianie swoich treści za darmo jest inwestycją, przede wszystkim w siebie: w swój autorytet, w swoją bazę studentów, ale też w swoje umiejętności.

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z tworzeniem kursów online, to musisz założyć, że twój pierwszy kurs niekoniecznie będzie twoim najlepszym.

Musisz założyć, że dźwięk może nie być idealny, że coś, co można by z angielska nazwać delivery, czyli sposób prezentowania treści może wymagać doszlifowania…

Jeśli zdasz sobie z tego sprawę, może łatwiej będzie ci przełknąć myśl, że na początku możesz udostępnić swój kurs online za darmo.

Liczą się liczby i opinie

licza-sie-liczby-i-opinie

W budowaniu zaufania pomiędzy tobą a przyszłymi studentami niezwykle ważne są opinie innych studentów, którzy już wcześniej tobie zaufali. Jeśli jednak jesteś na początku swojej drogi, to najpewniej takich opinii nie masz.

W takiej sytuacji jeśli udostępnisz swój kurs online za darmo, to przyciągniesz znacznie większą liczbę studentów, którzy w innej sytuacji nawet by na niego nie spojrzeli.

Niemałą rolę odgrywa tutaj też sama liczba studentów, nie tylko liczba opinii. Rzecz jasna im ona większa, tym większe przekonanie pozostałych studentów, że kurs jest dobry, że warto go zacząć i poświęcić na niego swój czas.

Wiąże się z tym jednak pewne zagrożenie.

Internet pełen jest osób, które zupełnie bezinteresownie wystawią złą opinię twojemu kursowi. Nie dlatego, że jest obiektywnie zły, ale dlatego, że taki jest ich już sposób na wyrażanie swojego smutnego „ja”.

Jakkolwiek nie da się takiej możliwości całkowicie uniknąć, można spróbować ją ograniczyć.

Po prostu udostępniaj swój kurs online za darmo w miejscach, gdzie wiesz, że znajdziesz ludzi naprawdę zainteresowanych jego tematem.

Zwiększy to prawdopodobieństwo znalezienia osób chętnych się czegoś nauczyć, a nie przypadkowych, zupełnie nie zainteresowanych tematem, ale kochających się w hejcie.

Najłatwiej znajdziesz takie osoby na specjalistycznych forach internetowych, dedykowanych grupach fejsbukowych czy na Youtube.

Jeśli jednak nie chcesz wystawiać swojego kursu na  potencjalnie krzywdzącą i niemerytoryczną krytykę trochę przypadkowych osób, możesz też podzielić się swoim kursem z autorytetami w swojej branży.

Możesz po prostu do danego autorytetu wysłać mniej więcej taką wiadomość:

Dzień dobry! Nazywam się tak i tak. Tworzę kursy na ten i ten temat. Wiem, że jesteś autorytetem w tym temacie i chciałbym cię prosić o poradę, jak mogę poprawić swój kurs.

W ten sposób unikniesz przede wszystkim niemerytorycznych opinii na temat swojej pracy, a możesz dotrzeć do osób, które jeszcze cię nie znają a mogą skorzystać dzięki udostępnionej przez ciebie wiedzy.

Bo widzisz, prosząc kogoś o radę sprawiasz, że ta osoba angażuje się dużo bardziej, niż gdybyś prosił o opinię.

Opinia wymaga zastanowienia, pewnego wycofania i analizy. Prośba o radę mocniej dowartościowuje i przyspiesza feedback.

Nawiasem mówiąc to jednak z lepszych technik szybkiego spopularyzowania twojego kursu, o których więcej przeczytasz tutaj.

To jak się do tego zabrać?

jak-sie-do-tego-zabrac

Załóżmy zatem, że zdecydowałeś się zaoferować swój kurs za darmo. Jak się teraz do tego zabrać, żeby wszyscy zyskali na tym jak najwięcej?

Po pierwsze musisz zdecydować, czy udostępniasz cały swój kurs online za darmo czy tylko jego fragment lub fragmenty. Twój wybór powinien być częścią całej strategii, a nie wyłącznie luźnym pomysłem, podyktowanym chwilą.

Udostępnianie całego kursu online za darmo to poważna decyzja, którą musisz dobrze przemyśleć. Mus być częścią całego planu, który zawsze na końcu ma na celu skłonienie studentów do zakupu innych twoich treści.

Najlepszą strategią w takim przypadku byłoby tak na dobrą sprawę stworzenie dwóch kursów:

  • Pierwszy, darmowy, powinien być krótszy (może trwać ok. 45-60 min). To może być wersja light twojego głównego kursu. Możesz dzięki niej kierować studentów do jego pełnej (i płatnej) wersji.
  • Drugi kurs to już pełna wersja tego, co chcesz studentom przekazać, choć i w tym przypadku warto niektóre jego fragmenty udostępnić za darmo.

Jeśli natomiast zdecydujesz się udostępnić jedynie niektóre fragmenty kursu za darmo, warto zastanowić się, które by to miały być. Nigdy nie udostępniaj za darmo przypadkowych fragmentów, które nie oddają najlepiej wartości zawartej w treści.

Bardzo dobrym pomysłem jest też udostępnienie za darmo najlepszych fragmentów kursu, a nie tych najmniej interesujących czy najkrótszych.

Bo przecież jeśli już zdecydowałeś się na skuszenie studentów udostępniając im część wiedzy bezpłatnie, zrobisz to najskuteczniej pokazując to, co masz najlepszego.

Dużo łatwiej rozbudzisz w ten sposób ciekawość potencjalnych studentów i zachęcisz do zakupu.

Za darmo do jutra, przez tydzień, na zawsze?

za-darmo-do-jutra-na-rok-na-zawsze

W porządku.

Zdecydowałeś już, że udostępnisz cały swój kurs online lub jego części za darmo. Wiesz już, że dzięki temu zyskasz więcej studentów i wzbudzisz swoim kursem większe zainteresowanie.

Ostatnie pytanie, na które musisz sobie odpowiedzieć, to jak długo twój kurs ma pozostać darmowy. Kilka dni, kilka tygodni, a może na zawsze?

Odpowiedź na to pytanie zależy od przyjętej przez ciebie strategii początkowej promocji kursu.

Jeśli zdecydowałeś się udostępnić cały swój główny kurs, najlepiej, żeby pozostał darmowy przez kilka dni czy nawet tylko 24 godziny.

Jak wiadomo, ludzie chcą czegoś bardziej, jeśli ma tego zaraz zabraknąć, dlatego takie ograniczenie czasowe może pomóc ci przyciągnąć znacznie więcej studentów.

Jeśli stworzyłeś wersję light swojego kursu, najlepiej, żeby pozostała już na zawsze za darmo. Będzie stale przynosić ci dopływ nowych, zainteresowanych tematem studentów.

Podobnie jeśli postanowisz udostępnić za darmo tylko kilka fragmentów kursu: nie ma sensu udostępniać ich tylko na kilka dni. Lepiej, żeby potencjalni studenci zawsze mogli podejrzeć twój kurs.

Zaprezentowanie tego, co ma się do zaoferowania bez większych barier wejścia dla studentów jest świetnym sposobem na zdobycie ich zainteresowania i zaufania. Dopiero później można liczyć na finansowy zwrot z tej inwestycji.

Dlatego warto rozważyć włączenie „darmowej oferty” do strategii promocji twojego kursu.

A teraz muszę się do czegoś przyznać

W tytule kryje się pewna pułapka. Bo tak naprawdę nigdy nie musisz udostępniać swojego kursu online za darmo.

Bo nawet jeśli nikt cię nie zna, nie masz doświadczenia i nie masz żadnej sensownej obecności online.

Ale zawsze warto jest podzielić się z potencjalnymi studentami fragmentami swojego kursu.

Możesz np. udostępnić za darmo część materiałów dodatkowych lub niektóre filmy  na Youtube. To, co dzieli cię od twoich potencjalnych studentów (i od sukcesu rzecz jasna), to niepewność.

Twoi studenci nie wiedzą, czy twój kurs wart jest nie tylko wydania określonej sumy pieniędzy, ale po prostu poświęcenia na niego swojego czasu.

Dlatego warto zastanowić się, jak tę niepewność usunąć, a oferowanie swojego kursu, czy jego części, za darmo, z pewnością ci w tym pomoże.

PODSUMOWANIE

– Choć może się wydawać, że przeczy to zdrowemu rozsądkowi, warto jest udostępnić swój kurs online za darmo. Ale pod pewnymi warunkami.

– Jeśli dopiero zaczynasz twoim największym problemem jest to, że nikt cię nie zna, więc ci nie zaufa. A bez zaufania, nikt od ciebie nic nie kupi.

– Dlatego na początku musisz zdobyć zaufanie nie tylko tworząc świetny materiał, ale też pozyskując opinie użytkowników podobnych do twoich potencjalnych studentów albo opinie autorytetów w twojej branży.

– Musisz też zdecydować czy chcesz udostępnić cały kurs online za darmo, np. przez określony czas czy może jednak „wykroić” z nich wersje light.

– Tak naprawdę nigdy nie musisz udostępniać swojego kursu za darmo, ale zawsze warto jest podzielić się chociaż fragmentami swojego kursu

Komentarze